W „muffinkowym” cyklu dziś:
Pięć książek w kolorze białym
- Guido van Genechten, Mała biała rybka ma wielu przyjaciół
- Suzanne Orosz, Dlaczego mleko jest białe
- Salla Simukka, Białe jak śnieg
- Mirosław Pastwa, W szponach białej śmierci
- Blaise Cendrars, Murzyńskie bajeczki dla dzieci białych ludzi
Biel bywa podstępna. Niby niewinna, czysta, kojarzona z mlekiem, śniegiem i anielskimi skrzydłami, a jednak potrafi oznaczać chłód, pustkę, a nawet śmiertelne niebezpieczeństwo. Dzisiejsze muffinki pokazują, że biały ma naprawdę wiele odcieni.
Na początek coś dla najmłodszych czytelników. Mała biała rybka z książki Guida van Genechtena przemierza kolorowy podwodny świat w poszukiwaniu przyjaciół. Prosta historia, wyraziste ilustracje i kontrast bieli z feerią innych barw sprawiają, że to świetna propozycja do rozmów o różnorodności – i o tym, że nawet jeśli ktoś jest „cały biały”, wcale nie musi być samotny.
Skoro już o bieli mowa – dlaczego właściwie mleko jest białe? Suzanne Orosz bierze na warsztat pytanie, które mogłoby paść przy każdym śniadaniu. W przystępny sposób tłumaczy zjawiska przyrodnicze, pokazując, że za zwyczajnym kolorem kryje się całkiem niezwykła nauka. To jedna z tych książek, które udowadniają, że ciekawość świata nie zna wieku.
Biel śniegu prowadzi nas w zupełnie inny klimat – mroźny i niepokojący. W powieści Salli Simukki biały nie jest już symbolem niewinności, lecz tajemnicy i zagrożenia. Zimowa sceneria potęguje napięcie, a śnieg – jak to śnieg – potrafi zarówno ukrywać ślady, jak i bezlitośnie je odsłaniać.
Jeszcze groźniejsza okazuje się „biała śmierć”. U Mirosława Pastwy nie chodzi o metaforę, lecz o realne niebezpieczeństwo, z którym człowiek mierzy się w ekstremalnych warunkach. Biel przestaje być romantycznym pejzażem, a staje się żywiołem, który nie wybacza błędów.
Na koniec zbiór opowieści Blaise’a Cendrarsa – dziś czytany już z inną wrażliwością niż w chwili powstania. To przykład, jak zmienia się język i sposób opowiadania o świecie. Biel w tytule nie jest tu tylko kolorem, ale punktem wyjścia do refleksji o spojrzeniu, perspektywie i czasie, w którym dana książka powstała. Bo z bielą to tak właśnie jest: jednych uspokaja, innych niepokoi. Czasem oznacza początek, czasem koniec. A w literaturze – jak widać – potrafi przybrać naprawdę wiele twarzy.
![]()



