W naszym „muffinkowym” cyklu dziś:
Pięć książek o koniach
- Katarzyna Majgier, Stadnina Rozstaje
- Olivia Tuffin, Słoneczna stadnina. Tosia i wymarzony kucyk
- Nick Crumpton, Dlaczego konie nie bekają
- Pia Hagmar, Detektywi z Dalslandu, Zaginiony koń
- Helena Dahlgren, Tajemnica złotych wzgórz
Koń jaki jest, każdy widzi – chciałoby się powiedzieć za klasykiem. A jednak w literaturze ten „jaki jest” potrafi zmieniać się z książki na książkę. Raz jest wiernym przyjacielem, raz powodem kłopotów, a czasem… punktem wyjścia do całkiem poważnych rozważań. Dzisiejsze muffinki galopują więc w różnych kierunkach.
Bo przecież łatwo kogoś zrobić w konia – zwłaszcza gdy w grę wchodzi tajemnica. W książce Pii Hagmar zniknięcie konia to dopiero początek historii, w której nic nie jest takie, jak się wydaje. Tropów nie brakuje, podejrzanych też nie, a młodzi detektywi muszą się nieźle nagimnastykować, żeby nie dać się wyprowadzić w pole.
Z kolei u Katarzyny Majgier nikt nikogo w konia nie robi – tu wszystko jest aż nazbyt prawdziwe. Życie w stadninie to nie tylko romantyczne wizje galopu o zachodzie słońca, ale też codzienna praca, odpowiedzialność i relacje, które nie zawsze układają się idealnie. Koń szybko weryfikuje marzenia.
A skoro o marzeniach mowa – Tosia z książki Olivii Tuffin przekonuje się, jak naprawdę wygląda spełnianie tych o własnym kucyku. Bo oprócz radości są też trudności, niepewność i nauka cierpliwości. Ale może właśnie dlatego to marzenie smakuje lepiej.
Nick Crumpton udowadnia natomiast, że z końmi nie ma żartów… a właściwie są, tylko bardzo pouczające. Bo pytanie o to, dlaczego konie nie bekają, brzmi jak żart, ale odpowiedź prowadzi nas prosto do świata biologii. I nagle okazuje się, że koń, choć nie śmieje się z naszych pytań, mógłby nas całkiem sporo nauczyć.
Na koniec tajemnica, w której koń jest częścią większej układanki. U Heleny Dahlgren atmosfera gęstnieje, sekrety wychodzą na jaw, a złote wzgórza nie zdradzają wszystkiego od razu. Tu nie ma prostych odpowiedzi – i dobrze, bo przecież nie zawsze chodzi o to, żeby od razu dojechać do celu.
Bo koni nie da się tak po prostu „ogarnąć”. Trzeba cierpliwości, uważności i odrobiny pokory. A jeśli ktoś myśli, że wszystko już wie… no cóż, koń by się uśmiał.
![]()



