W naszym „muffinkowym” cyklu dziś:
Pięć książek z rudymi kotami
- Terry Pratchett, Kot w stanie czystym
- o. Leon Knabit OSB, Czy Pan Bóg ma rudego kota
- Sōsuke Natsukawa, O kocie, który ratował bibliotekę
- Łukasz Porawski, Mój tydzień jako kot
- Ewa Mirkowska, Garfield. Klątwa egipskich kotów
Rude koty mają w literaturze wyjątkową pozycję. Być może dlatego, że trudno ich nie zauważyć, a być może dlatego, że zwykle są przekonane o własnej wyjątkowości. Jedno jest pewne – gdy na kartach książki pojawia się rudy kot, można spodziewać się charakteru większego niż jego rozmiary.
Terry Pratchett doskonale to rozumiał. W Kocie w stanie czystym z właściwym sobie humorem tłumaczy, czym naprawdę jest kot i dlaczego wszelkie próby wychowania go kończą się sukcesem... kota. A jeśli jest rudy, to można być niemal pewnym, że to on rządzi domem.
O tym, że koty skłaniają ludzi do zadawania wielkich pytań, przekonuje o. Leon Knabit. Tytuł Czy Pan Bóg ma rudego kota brzmi żartobliwie, ale prowadzi do refleksji nad światem, przyrodą i miejscem zwierząt w naszym życiu. A rudy kot okazuje się całkiem w tych rozważaniach.
U Sōsuke Natsukawy kot staje się przewodnikiem po świecie książek. A ponieważ mówi, zadaje zagadki i wciąga bohatera w niezwykłe przygody, szybko okazuje się, że nie jest to zwyczajny mruczek. W końcu nie każdy kot podejmuje się ratowania biblioteki.
Łukasz Porawski proponuje natomiast eksperyment, o którym marzył niejeden miłośnik zwierząt: co by było, gdyby przez tydzień zostać kotem? Okazuje się, że życie kota ma wiele zalet, choć nie brakuje w nim również niespodzianek. Zwłaszcza jeśli patrzy się na świat z wysokości parapetu.
A na koniec chyba najsłynniejszy rudy kot świata. Garfield od lat udowadnia, że lenistwo można doprowadzić do poziomu sztuki. W Klątwie egipskich kotów nie brakuje przygód, ale nawet w obliczu tajemnic i niebezpieczeństw Garfield pozostaje sobą – i przede wszystkim myśli o następnym posiłku.
Bo rude koty zawsze mają dziewięć żyć, własne zdanie na każdy temat i niezwykły talent do pakowania się w kłopoty. A mimo to – albo właśnie dlatego – trudno ich nie lubić.
![]()



