W „muffinkowym” cyklu dziś:
Pięć książek z lalką
- Frances Hodgson Burnett, Mała księżniczka
- Zbigniew Lengren, Gałgankowy skarb
- Mira Jaworczakowa, Oto jest Kasia
- Bolesław Prus, Lalka
- Freya Woods, Barbie amazonka
Można chyba powiedzieć, że w Małej księżniczce lalka (Emilka) jest najważniejszą postacią drugoplanową. Podarowana Sarze przez ojca w charakterze pocieszycielki w chwilach smutku i absolutnie dyskretnej powierniczki sekretów, towarzyszyła wiernie dziewczynce, gdy ta w jednej chwili z rozpieszczanej córki bogacza zamieniła się w ubogą sierotę.
Jak ważną rolę w życiu dziecka pełniły lalki pokazuje sympatyczna rymowanka Zbigniewa Lengrena Gałgankowy skarb. Zrozpaczona Kasia nie chce od dorosłych żadnych „zastępczych” prezentów (nawet innych lalek), bo pocieszyć ją może tylko jej ulubiony szmaciany Murzynek. (Zwolennikom hiperpoprawności politycznej przypominamy, że miano to nie miało wówczas przypisywanych mu obecnie negatywnych konotacji.)
Tytułowa Kasia z powieści Miry Jaworczakowej miała kilka lalek, ale chyba taką najbardziej ulubioną był nagusek. Lalka wykonana z celuloidu cieszyła się popularnością przez ponad wiek; ostatnie egzemplarze można było zakupić w kioskach „Ruchu” jeszcze w latach siedemdziesiątych.
Impulsem do napisania epickiej powieści, portretującej społeczeństwo czasu zaborów u schyłku XIX wieku, miała być dla Prusa notatka prasowa o toczącym się przed warszawskim sądem procesie o kradzież lalki. W tym wypadku nie chodziło jednak o zabawkę z plastiku, a raczej o porcelanowo-szmaciane dzieło sztuki, którym wprawdzie można się było bawić, ale raczej ostrożnie.
Pierwsze Barbie pojawiły się w szarym PRL-u na początku lat 80tych, pierwotnie przywożone przez marynarzy, a później sprowadzane do sieci sklepów dewizowych Pewex. W tamtych czasach był to przedmiot niemałej zazdrości gorzej sytuowanych dziewczynek, za to ilość ubranek i dodatków przyprawiała o zawrót głowy rodziców, którzy ugięli się pod presją zakupu plastikowego cuda. Jednak rzadko lalki te awansowały do grona zabawek ulubionych, bo nie nadawały się na przytulankę. A dzisiaj i tak nie ma to już znaczenia, skoro większości dzieciaków sama idea ukochanej zabawki wydaje się co najmniej dziwna…
![]()



