W naszym „muffinkowym” cyklu dziś:
Pięć książek z gitarą
- Anita Głowińska, Kicia Kocia zakłada zespół muzyczny
- Włodzimierz Izban, Co tak pięknie gra?
- Ludwik Jerzy Kern, Gitara (wiersz z tomiku Same rodzynki)
- Kana Watanabe, Rock na szóstkę
- Colleen Hoover, Maybe Someday
Instrumenty strunowe mają w sobie coś magicznego - wystarczy kilka szarpnięć za struny, by całkowicie zmienić atmosferę w pokoju. Gitara to królowa ognisk, szkolnych akademii i stadionowych koncertów. Choć opanowanie chwytów wymaga czasu (i niemało cierpliwości dla bolących opuszków palców), to chyba każdy z nas choć raz marzył, by zagrać ten jeden, idealny riff.
Dla najmłodszych melomanów pierwszym krokiem w świat dźwięków może być spotkanie z niezawodną Kicią Kocią. W tomie Kicia Kocia zakłada zespół muzyczny Anita Głowińska pokazuje, że muzyka to przede wszystkim radość z bycia razem. Choć instrumenty są tu różne, to właśnie gitara często staje się tym elementem, który spaja całą kapelę w garażowych próbach.
Zanim jednak zaczniemy koncertować, warto dowiedzieć się, skąd właściwie bierze się ten dźwięk. Włodzimierz Izban w książce Co tak pięknie gra? w przystępny sposób wprowadza dzieci w świat instrumentów. To świetna pozycja, by zrozumieć różnicę między gitarą klasyczną a jej elektryczną kuzynką i sprawdzić, co tak naprawdę drga w pudle rezonansowym.
Jeśli o duszy instrumentu mowa, nie można pominąć Ludwika Jerzego Kerna. Jego wiersz Gitara to mały majstersztyk - lekki, rytmiczny i z właściwym autorowi humorem oddający charakter tego instrumentu. Kern ma niezwykły dar personifikowania przedmiotów, dzięki czemu gitara w jego wydaniu niemalże ożywa w rękach czytelnika.
Dla nieco starszych odbiorców, a konkretnie fanów mangi, mamy Rock na szóstkę Kany Watanabe. To opowieść o tym, że gitara bywa sposobem na przełamanie nieśmiałości i znalezienie własnego głosu w szkolnym tłumie. Emocje, które towarzyszą pierwszej własnej „elektrycznej”, są tu oddane wyjątkowo trafnie - każdy, kto oszczędzał na wymarzony instrument, poczuje tu nutkę solidarności.
Na koniec zostawiamy coś dla dorosłych czytelników, czyli hit od Colleen Hoover. W Maybe someday gitara staje się narzędziem komunikacji między głównymi bohaterami. Wspólne pisanie piosenek i muzyka wybrzmiewająca zza ściany to fundamenty tej emocjonalnej historii. To dowód na to, że gitara to nie tylko drewno i struny, ale przede wszystkim nośnik najgłębszych uczuć.
Bo z gitarą jest trochę jak z jazdą na rowerze - jak już raz nauczysz się trzech podstawowych chwytów, to zawsze będziesz mógł „coś” zagrać. A od tych trzech chwytów do wielkiej sceny droga wcale nie jest taka daleka!
![]()



