W „muffinkowym” cyklu dziś:
Pięć książek z karetką pogotowia
- Celina Żmihorska (wybór), Kolorowy świat
- Poznajemy pojazdy. Ambulans
- Masza i Niedźwiedź. Moje abecadło. B - Badania
- Małgorzata Musierowicz, Kwiat kalafiora
- Patrzę. Podziwiam. Poznaję. Ratownictwo
Zdarza się czasem, że jakaś książka, która według przepisów bibliotecznych już dawno powinna trafić na przemiał, trwa na półce – bo jest wartościowa. Taką książką jest Kolorowy świat. A w nim tekst Celiny Żmihorskiej Na podwórku. To króciutkie opowiadanie o znudzonym Michałku, rozrabianiu na przekór sąsiadom i konsekwencjach złego postępowania. Warto je czytać dzieciom, bo nie tylko nie straciło na aktualności, ale w dodatku bardzo skutecznie zapada w pamięć.
W serii Poznajemy pojazdy, przeznaczonej dla najmłodszych czytelników, dowiadujemy się o ambulansach, ich przeznaczeniu oraz typach, które można rozpoznać po literce umieszczonej na karoserii.
Kto zna przygody Maszy i Niedźwiedzia, ten wie, że w ich lesie doraźną pomocą potrzebującym zajmują się wilki-sanitariusze. Tylko ta ich karetka! Chyba sama potrzebuje pilnej pomocy, skoro nie może jeździć i trzeba ją pchać?
Jakie emocje wywołuje w rodzinie i sąsiadach (oraz gapiach) przybycie karetki, znakomicie opisała Małgorzata Musierowicz (prywatnie mająca mamę-lekarza). Dla Gaby Borejko pamiętny sylwester 1977 roku miał być momentem przełomowym, chwilą, kiedy Kopciuszek przeistacza się w damę. No i był, tylko że zamiast śpiewać radośnie damą być, ach damą być, biedna Gabriela w mgnieniu oka musiała się stać dorosła. Trudno się dziwić, że bidulce sygnał dźwiękowy karetki już nigdy nie kojarzył się dobrze.
Trzeba zresztą przyznać, że jazda karetką na sygnale w charakterze pacjenta też jest przeżyciem niezapomnianym i chyba żaden chory nie miałby ochoty na powtórzenie takiego wyczynu. Co innego ratownicy, ale to w końcu ich miejsce pracy. A jeżeli ktoś chciałby poznać bliżej wyposażenie ambulansu, temu polecamy książkę Ratownictwo, wydaną w serii Patrzę. Podziwiam. Poznaję. Dobrze, że są ludzie, którzy nie boją się tak trudnej i odpowiedzialnej pracy. A my, zwykli zjadacze chleba, możemy tylko im pomóc nie blokując dojazdu do chorych.
![]()



