W „muffinkowym” cyklu dziś:
Pięć książek z dziurą
- Justyna Bednarek, Sandałem w czarną dziurę czyli Kosmiczne urodziny skarpetek
- Michael Bright, Dziura ozonowa
- Jerzy Rafalski, Oko w oko z czarną dziurą
- Katarzyna Ryrych, Dziura w serze
- Robin Stevens, Dziura w sercu
Dziura - rzecz z pozoru banalna. Ot, brak czegoś tam, gdzie coś być powinno. A jednak potrafi prowadzić prosto w kosmos, w głąb Ziemi, a czasem nawet… do własnych emocji. Dzisiejsze muffinki udowadniają, że dziury bywają zaskakująco pojemne.
Na początek - jak to u Justyny Bednarek - będzie trochę przewrotnie i bardzo pomysłowo. Skarpetki znów przeżywają niezwykłe przygody, a czarna dziura wciąga je w sam środek kosmicznego zamieszania. To historia pełna humoru, ale też dziecięcej ciekawości świata, w której nawet zgubiona skarpetka może trafić tam, gdzie kończy się znane nam „tu i teraz”.
Skoro już jesteśmy w kosmosie, warto przyjrzeć się czarnym dziurom nieco bliżej. Jerzy Rafalski w przystępny sposób wyjaśnia, czym właściwie są te tajemnicze obiekty i dlaczego budzą tyle emocji. To książka, która oswaja trudne pojęcia i pokazuje, że nauka potrafi być naprawdę fascynująca - nawet jeśli dotyczy czegoś, czego nie da się zobaczyć.
Ale dziury nie powstają tylko w odległych galaktykach. Michael Bright przypomina o tej, która przez lata była jednym z najważniejszych tematów ekologicznych. Dziura ozonowa to przykład, jak działalność człowieka może wpływać na całą planetę - i jak wiele można zrobić, by naprawić wyrządzone szkody.
Z kosmicznych i globalnych spraw wracamy do czegoś bardziej przyziemnego, a nawet… kuchennego. U Katarzyny Ryrych dziura w serze staje się punktem wyjścia do opowieści, która - jak to u tej autorki - jest jednocześnie ciepła i trochę przewrotna. Bo nawet w czymś tak zwyczajnym jak plaster sera może kryć się historia warta opowiedzenia.
Na koniec dziura, której nie widać, ale którą czuje się najmocniej. „Dziura w sercu” Romualda Pawlaka to opowieść o braku, tęsknocie i próbie poradzenia sobie z tym, co trudne. To przypomnienie, że nie wszystkie dziury da się łatwo załatać - ale o każdej można spróbować opowiedzieć.
Bo z dziurami to tak właśnie jest: jedne prowadzą do nowych odkryć, inne przypominają o tym, co utracone. A wszystkie - nawet te najmniejsze - potrafią zmienić sposób patrzenia na świat.



