W „muffinkowym” cyklu dziś:
Pięć książek o bliźniętach
- Paweł i Piotr Sitkiewicz, Bliźnięta
- Cressida Cowell, Bliźnięta Drzewodomskie (seria)
- Zofia Staniszewska, Zagadka biblioteki
- Zbigniew Żakiewicz, Straszne bliźnięta
- Catherynne M. Valente, Kres
Bliźnięta od zawsze budziły ciekawość. Bo jak to możliwe, że dwie osoby są do siebie tak podobne, a jednocześnie potrafią być zupełnie różne? Nic dziwnego, że literatura chętnie korzysta z motywu bliźniąt - czasem dla humoru, czasem dla tajemnicy, a czasem po to, żeby wszystko jeszcze bardziej skomplikować.
Paweł i Piotr Sitkiewicz już samym autorstwem idealnie wpisują się w dzisiejszy temat. Ich książka pokazuje świat bliźniąt z bliska - z codziennymi sytuacjami, podobieństwami i różnicami, które dla postronnych bywają trudne do zauważenia. Bo choć inni mogą ich mylić, bliźnięta zwykle doskonale wiedzą, kto jest kim.
Z kolei u Cressidy Cowell bliźnięta oznaczają przede wszystkim przygodę. Drzewodomscy wpadają w wir wydarzeń, które trudno byłoby ogarnąć w pojedynkę. I może właśnie dlatego bliźniaki tak dobrze sprawdzają się w literaturze - zawsze mają obok kogoś, kto pomoże albo… wciągnie w jeszcze większe tarapaty.
Nie od dziś wiadomo też, że „co dwie głowy, to nie jedna”. W „Zagadce biblioteki” współpraca i uważność okazują się kluczowe, bo tajemnice same się przecież nie rozwiązują. A jeśli bohaterowie są do siebie podobni, to tym łatwiej coś ukryć, pomylić albo sprytnie wykorzystać sytuację.
Bliźnięta potrafią jednak budzić nie tylko sympatię. U Zbigniewa Żakiewicza robi się znacznie bardziej niepokojąco. „Straszne bliźnięta” pokazują, że podobieństwo może wywoływać także niepewność - bo czasem trudno odgadnąć, kto naprawdę stoi przed nami i jakie ma zamiary.
Na koniec bliźniaczy motyw w świecie Minecrafta pełnym niezwykłości i magii. Catherynne M. Valente tworzy historię, w której granice między światami, osobami i tożsamościami nie są wcale takie oczywiste. A bliźnięta idealnie pasują do opowieści, gdzie wszystko ma swoje odbicie i drugą stronę.
Bo z bliźniętami to tak właśnie jest: jedni widzą w nich „dwie krople wody”, inni dwa zupełnie odrębne światy. A literatura najwyraźniej bardzo lubi tę grę podobieństw i różnic.
![]()



